sobota, 24 czerwca 2017

BRACKA. WIERSZE NA MURACH

Magdalena Podobińska jest poetką i uczestniczką międzynarodowego projektu poetyckiego eMULTIpoetry realizowanego przez instytucje kultury w Polsce, Niemczech, Francji, Włoszech, Hiszpanii i Grecji, w ramach którego wybrane wiersze wyświetlane są na murze kamienicy przy ul. Brackiej w Krakowie.

eMULTIpoetry to nowa internetowa, międzynarodową i wielojęzyczną przestrzeń dla poezji. Nie tylko tej poezji "wysokiej" i uznanej.  Projekt umożliwia użytkownikom systematyczne pisanie i tłumaczenie wierszy, na takim poziomie, na jakim aktualnie się znajdują, z możliwością doskonalenia własnych zdolności i łatwego nawiązywania współpracy i wymiany międzynarodowej. Magdalena Podobińska tworzy wiersze po polsku i po angielsku, Dotychczas na Brackiej wyświetlono kilkadziesiąt jej wierszy.

wtorek, 16 maja 2017

WOKÓŁ FAKTU Z MAGDALENĄ GRZEBAŁKOWSKĄ


Najwspanialszą zaletą fascynacji czytelniczych jest to, że się zmieniają. Oczywista oczywistość, bo przecież zmieniamy się my sami, a co za tym idzie - przeobrażeniu ulegają nasze potrzeby intelektualne oraz duchowe. Na studiach połykałam książki Jeanette Winterson, następnie lubowałam się w kawiarniano-inteligenckiej poezji współczesnej i pisarstwie Jerzego Pilcha (którego dziś jakoś przełknąć nie mogę), a potem nastąpił długi okres fascynacji literaturą iberoamerykańską. Nie wiem, czy to z powodu przekroczenia jakiś czas temu o-boże-trzydziestki i tym samym zejścia na ziemię w pewnych kwestiach, ale moje ciągoty czytelnicze pogalopowały w stronę literatury non-fiction i od ponad roku zaczytuję się w głównie w reportażach oraz biografiach. Dobrymi powieściami też nie gardzę, ale obecnie sięgam po nie rzadziej. Zaobserwowałam nawet ostatnio, że mój regał się „odfikcyjnia”, bo kupuję teraz głównie literaturę faktu.

sobota, 1 kwietnia 2017

"NIC ZWYCZAJNEGO" MICHAŁ RUSINEK


W 1996 r. Michał Rusinek, świeżo upieczony magister filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim został zatrudniony na trzy miesiące w charakterze sekretarza Wisławy Szymborskiej. Z trzech miesięcy zrobiło się piętnaście lat. Całe szczęście, bo zapewne nie powstałaby książka, dzięki której zyskujemy dostęp do świata, w którym króluje najwyższej próby ironia, słowna ekwilibrystyka i dowcip w wykonaniu noblistki. Co prawda ów dostęp ma wielkość dziurki od klucza, ale to wystarczy, żeby po lekturze „Nic zwyczajnego” bardzo pozazdrościć Rusinkowi znajomości z Szymborską. W trakcie tych kilkunastu lat autor pełnił nie tylko funkcję jej sekretarza, ale także strażnika prywatności, którą Szymborska ceniła sobie nade wszystko Od czasu do czasu zarzucano mu, że odcina kupony od sławy noblistki, jakby bez znaczenia było to, że w efekcie pracy nad kolejnymi stopniami naukowymi wyszły spod jego pióra cenione publikacje i to, że napisał również kilka bestsellerowych książek dla dzieci. 

środa, 15 marca 2017

OPORNA MATERIA


Objeżdżam moje miasto rowerem w ciągu godziny. Poza XVII-wiecznym klasztorem i paroma innymi miejscami, pokrytymi patyną czasu, nie ma w nim nic ciekawego. Nieprawda. Są jeszcze ludzie. Większość mówi podobnie i dąży mniej więcej do tego samego. Jednak są i tacy, którzy zdają się patrzeć w zupełnie inną stronę - swoją własną. Jedną z takich osób jest poeta Mariusz Tenerowicz, z którym miałam okazję porozmawiać m.in. o zmaganiach z niezwykle oporną materią, jaką jest słowo.

czwartek, 9 marca 2017

"KASACJA" REMIGIUSZ MRÓZ



Remigiusz Mróz w jednym z wywiadów zdradził, że pomysły na książki przychodzą mu do głowy podczas biegania. Przebiega dziennie 15 km, więc strach pomyśleć ile książek pojawi się na rynku wydawniczym w bieżącym roku. Autor bije w ostatnim czasie wszelkie rekordy pisarskiej produktywności. W 2016 r. wydał aż dziesięć powieści. Osiem pod prawdziwym nazwiskiem, dwie pod pseudonimem Ove Løgsmanbø. Fakt ten z miejsca nasuwa pytanie, czy ilość przekłada się na jakość? Otóż niekoniecznie. Przez wydany w 2015 r. pierwszy tom trylogii z komisarzem Wiktorem Forstem w roli głównej, brnie się momentami jak przez krakowskie aleje w godzinach szczytu, z anginą i w trzydziestostopniowym upale. Zaś dwóm powieściom, w których „Ove” osadził akcję w miasteczku Vestmanna na Wyspach Owczych, czytelnicy zarzucili sporo faktograficznych wpadek. Mróz, nieco zdziwiony faktem, że w Vestmannie znaleźli się jacyś polscy czytelnicy, przyznał, że jego research był niewystarczający (coś podobnego!). Więcej przeczytacie o tym na Booklipsie.

niedziela, 5 marca 2017

FALAFEL Z DOKTORATEM


Jednym z kilku miejsc w Madrycie, do których lubiłam jeździć, mając trochę wolnego czasu, był Plaza Mayor. Zawsze przewijały się przez niego tabuny ludzi, głównie turystów. Plac otaczają budynki z 237 balkonami, na które przed kilkuset laty wylegała hiszpańska arystokracja, aby śledzić rozmaite wydarzenia, organizowane tam ku uciesze i przestrodze hiszpańskiego ludu. Na Plaza Mayor odbywały się m.in. słynne auto-da-fe, czyli procesy inkwizycyjne, którymi Hiszpania tak niechlubnie zapisała się na kartach europejskiej historii. Siadałam przy stoliku jednej z wielu kawiarenek otaczających plac i pod wpływem egzystencjalnego upojenia chwilą, oddawałam się zmyślaniu życiorysów przechodzącym ludziom. Nic oryginalnego. Pewnie wiele osób coś takiego robi, ale spróbujcie zrobić to w Hiszpanii, a zobaczycie, jakie rzeczy zacznie wyprawiać wasza wyobraźnia, po kilku miesiącach zanurzenia w tej barwnej kulturze.

czwartek, 2 marca 2017

STRAŻNIK BIBLIOTEKI



W powiatowym mieście L. stoi 400-letni barokowy klasztor OO. Bernardynów. W klasztorze znajdują się jedne z najsłynniejszych organów w Europie i to głównie one przyciągają do miasta jeszcze jakichś turystów. Mnie do tego miejsca też coś ciągnie, ale bynajmniej nie jest to potrzeba pogłębiania wiary, bo nie mam obecnie potrzeby zagłębiania się w żaden system religijny. Po prostu lubię sobie tam posiedzieć w ciszy. W klasztorze, w dawnym magazynie żywnościowym jest dziś biblioteka, do której zwiedzający nie mają dostępu, kryjąca kilkusetletnie starodruki i inne tomiszcza. W październiku udało mi się jednak tam dostać. Powodem były setne urodziny opiekuna klasztornego księgozbioru Zbigniewa Larendowicza, z którym miałam przeprowadzić wywiad do Makulatury Powiatowej, a który zaprosił mnie do swojego królestwa.