niedziela, 19 lutego 2017

ZIARNO


Stoję przed przejazdem kolejowym, czekam aż przejedzie ostatni wagon i myślę sobie, że brakuje mi podróżowania pociągami. Brakuje mi tych chwil, w których odwieszam całe bycie na wieszak i zostają mi same oczy, przez które wlewa się we mnie nieme kino zza okna. Podczas jednej z takich podróży, kilka lat temu w styczniu, kiedy szare, ciężkie niebo zlewało się z pokrytą brudnobiałym śniegiem ziemią, dostrzegłam rudą plamę, która - gdy przetarłam oczy - zmaterializowała się w postać lisa. Wyglądał jak ziarno rzeżuchy rzucone na wilgotną płachtę ligniny, jak wyrzut sumienia Natury, która mogła mu o tej porze roku zaoferować jedynie chłód i głód. Ostatni wagon już przejechał, zrobiło mi się zimno i zgłodniałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz