czwartek, 9 marca 2017

"KASACJA" REMIGIUSZ MRÓZ



Remigiusz Mróz w jednym z wywiadów zdradził, że pomysły na książki przychodzą mu do głowy podczas biegania. Przebiega dziennie 15 km, więc strach pomyśleć ile książek pojawi się na rynku wydawniczym w bieżącym roku. Autor bije w ostatnim czasie wszelkie rekordy pisarskiej produktywności. W 2016 r. wydał aż dziesięć powieści. Osiem pod prawdziwym nazwiskiem, dwie pod pseudonimem Ove Løgsmanbø. Fakt ten z miejsca nasuwa pytanie, czy ilość przekłada się na jakość? Otóż niekoniecznie. Przez wydany w 2015 r. pierwszy tom trylogii z komisarzem Wiktorem Forstem w roli głównej, brnie się momentami jak przez krakowskie aleje w godzinach szczytu, z anginą i w trzydziestostopniowym upale. Zaś dwóm powieściom, w których „Ove” osadził akcję w miasteczku Vestmanna na Wyspach Owczych, czytelnicy zarzucili sporo faktograficznych wpadek. Mróz, nieco zdziwiony faktem, że w Vestmannie znaleźli się jacyś polscy czytelnicy, przyznał, że jego research był niewystarczający (coś podobnego!). Więcej przeczytacie o tym na Booklipsie.

W tym samym roku Mróz wydał pierwszy tom innego cyklu, którego bohaterką jest Joanna Chyłka, prawniczka z niewyparzonym językiem. O ile z jakością trylogii o Forście można mocno polemizować, o tyle tetralogia z Chyłką w roli głównej wstrzeliła się w apetyty czytelników na w miarę przyzwoity thriller prawniczy. Przyczyniła się zapewne do tego bezkompromisowa bohaterka, której cięte riposty mogą konkurować z nożami ze stali damasceńskiej. Każdy, kto zna Chyłkę, wie, że zanim wsiądzie się z nią do samochodu, należy wykupić dodatkową polisę na życie i opakować się w folię bąbelkową. Chyłka nie spożywa obiadów we francuskiej restauracji – Chyłka żre, w dodatku wszystko to, co wyciska łzy z oczu i co podają w Hard Rock Café. Choć prawniczka zdominowała fabułę, to znalazło się w niej również miejsce dla młodego aplikanta Kordiana Oryńskiego, który trafia do kancelarii Żelazny & McVay pod patronackie skrzydła Chyłki i pobiera swoje pierwsze, często bolesne lekcje w zawodzie prawnika. Razem próbują rozwiązać zagadkę brutalnego morderstwa i dotrzeć do groźnego bandyty (ilekroć była o nim mowa w książce, ja, nie wiedzieć czemu, widziałam Karla Lagerfelda). Owszem, książce zarzucić można kilka słabszych fragmentów i czasem zalatuje „Prawem Agaty”, ale to, czego jej odmówić nie sposób, to całkiem zaskakujący finał i nawet zabawne dialogi (Miłoszewski to nie jest, ale i tak nieźle). I choćby z tych dwóch powodów, w ramach czystej odmóżdżającej rozrywki można po tę pozycję sięgnąć. 

2 komentarze:

  1. Nie jest to pean na cześć twórczości Mroza... ale tym Lagerfeldem mnie zaintrygowałaś;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam cztery książki Mroza i na razie go zamroziłam, bo łaknę obecnie literatury nieco innej jakości, ale "Kasację" przeczytaj - zawsze fajnie jest się trochę nad książką pośmiać (ciekawa jestem z kim będzie Ci się kojarzył "Karl":))

      Usuń